Zawód nauczyciela od lat znajduje się w centrum społecznych dyskusji. Jedni mówią o „misji”, inni o „przywilejach”, jeszcze inni o chronicznym niedoszacowaniu finansowym tej profesji. Przez długi czas zarobki nauczycieli były jednym z głównych powodów frustracji, odejść z zawodu i problemów kadrowych w szkołach. Sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać po wyborach parlamentarnych i wprowadzeniu bardzo dużej podwyżki wynagrodzeń nauczycieli, największej od wielu lat.
Czy ta podwyżka faktycznie poprawiła sytuację nauczycieli? Ile dziś realnie zarabiają pedagodzy na różnych etapach kariery? Dlaczego coraz więcej nauczycieli wpada w drugi próg podatkowy? Jak wygląda ścieżka awansu i czy nadal „opłaca się” zostać nauczycielem? Przyjrzyjmy się temu kompleksowo — bez sloganów, ale też bez czarnowidztwa.
Ile zarabiają nauczyciele w Polsce po dużej podwyżce rządu?
Kluczowym momentem dla wynagrodzeń w oświacie była podwyżka wprowadzona od 1 stycznia 2024 roku, tuż po zmianie władzy. Rząd zdecydował się na skokowe zwiększenie wynagrodzeń nauczycieli o około 30–33%, w zależności od stopnia awansu zawodowego.
To nie była symboliczna korekta ani „waloryzacja inflacyjna”, lecz realna, odczuwalna zmiana w portfelach nauczycieli.
Aktualne średnie wynagrodzenia nauczycieli (2025)
Po uwzględnieniu tej dużej podwyżki oraz kolejnych korekt w 2025 roku, średnie wynagrodzenia brutto kształtują się następująco:
- Nauczyciel początkujący:
ok. 6 600 – 6 700 zł brutto
czyli około 4 800 – 5 000 zł netto - Nauczyciel mianowany:
ok. 7 700 – 7 900 zł brutto
czyli około 5 600 – 5 800 zł netto - Nauczyciel dyplomowany:
ok. 9 900 – 10 200 zł brutto
czyli około 7 100 – 7 400 zł netto

To są średnie wynagrodzenia, a nie tylko pensja zasadnicza. Oznacza to, że uwzględniają one dodatki, które samorządy muszą wypłacać, aby osiągnąć ustawowy poziom średnich płac.
I tu dochodzimy do bardzo ważnego wątku.
Dlaczego pensja „na pasku” bywa niższa niż średnia z ustawy?
Wiele osób — także samych nauczycieli — dziwi się, gdy słyszy o „średnich wynagrodzeniach”, a na swoim pasku widzi niższą kwotę. To dlatego, że system wynagradzania nauczycieli w Polsce składa się z kilku elementów:
- wynagrodzenie zasadnicze,
- dodatek za wysługę lat,
- dodatek motywacyjny,
- dodatek funkcyjny (np. za wychowawstwo),
- dodatek za warunki pracy,
- godziny ponadwymiarowe i zastępstwa,
- nagrody i świadczenia jednorazowe.
Samorządy mają obowiązek „dobić” do średniej, ale nie każdy nauczyciel musi dokładnie tyle zarabiać co średnia. W praktyce oznacza to, że:
- jedni nauczyciele zarabiają mniej (np. bez dodatków),
- inni znacznie więcej (np. z wieloma godzinami ponadwymiarowymi).
Po dużej podwyżce z 2024 roku najbardziej wzrosła pensja zasadnicza, co było bardzo ważne, bo wcześniej dodatki często „ratowały” niską podstawę.
Jak bardzo zmieniła sytuację ta „duża podwyżka po wyborach”?
Warto to powiedzieć wprost:
była to największa realna podwyżka dla nauczycieli od dekad.
Co zmieniło się w praktyce?
- Nauczyciel początkujący przestał zarabiać blisko minimalnej krajowej
Jeszcze kilka lat temu pensja startowa nauczyciela balansowała niebezpiecznie blisko płacy minimalnej. Po podwyżce różnica stała się wyraźna. - Zawód nauczyciela przestał być finansowo „karą” na starcie
Dla młodych absolwentów studiów pedagogicznych wynagrodzenie stało się bardziej konkurencyjne wobec innych zawodów sektora publicznego. - Doświadczeni nauczyciele zaczęli realnie zbliżać się do średniej krajowej
Zwłaszcza nauczyciele dyplomowani w dużych miastach. - Wzrosła liczba nauczycieli wpadających w drugi próg podatkowy
I to jest paradoks tej podwyżki — dla wielu oznaczała ona nie tylko wyższe zarobki, ale też wyższe podatki.
Drugi próg podatkowy – dlaczego coraz więcej nauczycieli go odczuwa?
W Polsce obowiązują dwa podstawowe progi podatkowe:
- 12% – do 120 000 zł dochodu rocznie,
- 32% – od nadwyżki powyżej 120 000 zł.
Po dużej podwyżce nauczyciele dyplomowani — zwłaszcza ci, którzy:
- mają wychowawstwo,
- biorą dużo nadgodzin,
- pracują w więcej niż jednej placówce,
- dostają nagrody i dodatki,
coraz częściej przekraczają próg 120 000 zł brutto rocznie.
Co to oznacza w praktyce?
- nie cała pensja jest opodatkowana 32%,
- wyższą stawką objęta jest tylko nadwyżka ponad limit,
- mimo to miesięczne „na rękę” może wyraźnie spaść w drugiej połowie roku.
To właśnie dlatego wielu nauczycieli zauważa, że np. od września czy października pensja netto jest niższa niż wiosną — mimo braku zmian w liczbie godzin.
Etapy kariery nauczyciela – jak wygląda ścieżka awansu i wzrostu pensji?
Kariera nauczyciela w Polsce jest formalnie uporządkowana, co ma swoje plusy i minusy.
Nauczyciel początkujący – start w zawodzie
To pierwszy etap po studiach i przygotowaniu pedagogicznym. Pensja jest najniższa, ale po dużej podwyżce stała się znacznie bardziej godna. To czas nauki, adaptacji i zdobywania doświadczenia.
Nauczyciel mianowany – stabilizacja
Po kilku latach pracy i spełnieniu wymogów formalnych nauczyciel uzyskuje mianowanie. To:
- wyższe wynagrodzenie,
- większa stabilność zatrudnienia,
- większe prawa pracownicze.
Nauczyciel dyplomowany – najwyższy stopień
To najwyższy szczebel kariery. Oznacza:
- najwyższe pensje,
- możliwość pełnienia funkcji mentorskich,
- realny wpływ na życie szkoły.
Po podwyżce z 2024 roku nauczyciele dyplomowani po raz pierwszy masowo zaczęli zbliżać się do dochodów klasy średniej.
Czy nauczyciel może zarabiać jeszcze więcej?
Tak — i to na kilka sposobów:
- godziny ponadwymiarowe,
- praca w dwóch szkołach,
- korepetycje (często bardzo dochodowe),
- funkcje kierownicze (wicedyrektor, dyrektor),
- projekty edukacyjne i granty.
W praktyce część nauczycieli dyplomowanych osiąga dochody znacznie powyżej 10 000 zł brutto miesięcznie, choć wiąże się to z dużym obciążeniem pracą.
Społeczny koszt wyższych pensji – większe oczekiwania wobec nauczycieli
Warto zauważyć, że wzrost wynagrodzeń zmienił też narrację społeczną. Coraz częściej słychać głosy:
- „skoro więcej zarabiają, to powinni więcej wymagać”,
- „teraz to już nie mogą narzekać”,
- „czas na realne reformy jakości edukacji”.
To naturalny mechanizm — lepsze wynagrodzenie zawsze rodzi większe oczekiwania. Dla nauczycieli oznacza to, że poprawa finansowa idzie w parze z presją na jakość pracy.
Czy po tych zmianach opłaca się zostać nauczycielem?
Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, ale jedno jest pewne:
po dużej podwyżce zawód nauczyciela przestał być finansowo beznadziejny.
To nadal zawód wymagający, stresujący i odpowiedzialny, ale:
- daje stabilność,
- oferuje sensowną ścieżkę rozwoju,
- zapewnia coraz lepsze wynagrodzenie,
- daje możliwość dodatkowych dochodów.
Podsumowanie – co naprawdę zmieniła duża podwyżka?
- wynagrodzenia nauczycieli wzrosły realnie o ok. 30–33%,
- pensje startowe przestały być bliskie minimum krajowego,
- doświadczeni nauczyciele zaczęli wpadać w drugi próg podatkowy,
- zawód odzyskał część prestiżu ekonomicznego,
- dyskusja przeniosła się z „czy w ogóle podwyżki” na „jak dalej reformować system”.

